O Bambo
Na Bamba czekałam od stycznia czy lutego 2007. Po poprzednim psie pozostało wspaniałe wspomnienie i przekonanie, że buldog francuski to rasa niezwykła i przyjacielska, że buldog to pies, którego kocha się całym sercem, pies, który rozumie nastrój swojego pana, nigdy nie jest niecierpliwy i choćby nie wiem jak chory do ostatniego tchnienia gotowy na nawiązanie kontaktu z człowiekiem, by potwierdzić swe do niego bezwarunkowe przywiązanie. Poza wspomnieniem pozostała też książeczka opisująca tę rasę. Przeczytałam ją ponownie i znalazłam nazwę hodowli najczęściej tam padającą - Draczyn. Mając na uwadze doświadczenia z poprzednim psem( na pamiątkę uwiecznię tu jego imię Mambo) a mam tu na myśli te kilkanaście chorób, na które biedaczysko chorował(być może na skutek nieuczciwej hodowli - chów wsobny, czy też za dużej ilości środka nasennego - brałam pod uwagę, że pies pochodził z krajów byłego ZSRR) postanowiłam nabyć psa z porządnej hodowli, której najbardziej na sercu leży dobro psa a nie zysk. Oczywiście skłamałabym twierdząc, że to wszystko wiedziałam decydując się na hodowlę Draczyn, ale po wspomnianej lekturze doszłam do wniosku, że jeśli ktoś od tylu lat zajmuje się buldożkami i nagminnie uczestniczy w wystawach to nie może to być ktoś, komu obojętne jest czy z jego hodowli wywodzić się będą biedne schorowane maleństwa. I udało się. Z późniejszych licznych kontaktów z hodowcą p. Krystyna Zbrozińska-Sobczak wyniosłam głębokie przekonanie, że w jej hodowli stawia się głównie na psa. Wracając do początku mojej kolejnej przygody z tą niezwykłą rasą, po znalezieniu hodowli w internecie zadzwoniłam do właścicielki z zapytaniem kiedy spodziewa się miotu. Nie brałam pod uwagę konkretnych rodziców czy ich osiągnięć. Wiedziałam, że chce psa zdrowego z warszawskiej hodowli Draczyn. Byłam gotowa czekać na niego i rok. Jedyne wymaganie jakie miałam to płeć, chciałam psa, i umaszczenie, chciałam, żeby był jak najbardziej czarny. Na informacje o miocie czekałam do 14 czerwca. Bambo urodził się 12 czerwca 2007 przez cięcie cesarskie. Ojcem Bamba jest Kubuś Draczyn a mamą Draczna Draka Draczyn. Miał nazywać sie Bigos, ale hodowczyni na moją prośbę nadała mu imię Bambo. Doczekałam się wreszcie swojego pieska. Wystarczyło się teraz uzbroić w cierpliwość i przeczekać 8 tygodni aż do dnia kiedy byłby gotowy na rozpoczęcie samodzielnego życia w nowym domu. Bambo urodził sie jako jeden z czterech szczeniaczków- trzy psy, z czego dwa pręgowane i jeden beżowy i jedna pręgowana sunia. Urodził się z białą łezką na czole co do dziś dnia odróżnia go nieco od innych buldożków. Istnieje jednak możliwość, że z wiekiem się wybarwi i po białej plamce pozostanie tylko cieniusieńka kreseczka. Nie jest także tak czarny jakbym chciała, ale 6 miesięczne oczekiwanie spowodowało, że gdy okazało się, że Bambo jest mocno pręgowany dość szybko myśl o czarnym buldożku poszła w zapomnienie. Bambo z dnia na dzień robi się jaśniejszy, ale to w niczym nie umniejsza jego uroku. Odebrałam Bamba zaraz za Nowym Dworem Gdańskim 11 sierpnia 2007, kiedy to jego właściciele byli w drodze na wystawę psów w Sopocie. Umówiliśmy się przy pierwszym motelu za N.D.Gdańskim. I zobaczyłam małego nieporadnego pieska stojącego na chwiejnych łapkach w trawie i zmęczonego upałem i długą jazdą samochodem. Gapciowatości dodawał mu jeszcze fakt, że stało mu tylko jedno uszko a drugie smutno zwisało na czole. Dla mnie był śliczny. Pachniał mlekiem. I ta aksamitna mięciutka sierść. Ciepły oddech i wilgotne chrapki. W drodze do Gdańska spał na moich kolanach bardzo głębokim snem.To wszystko co pamiętam. A potem przez najbliższe dni nie odrywaliśmy się od siebie na dłużej niż kilkanaście minut. To wszystko w tym dziale. Natomiast codzienność, czyli świat Bamba mam zamiar opisywać w dzienniku.
Rodowód Bamba. Kliknij aby powiększyć.

